Archiwum

Listopad 2016

Browsing

Ci, co mnie znają, wiedzą, że oprócz szpilek, odjechanych adidasów, honorowe miejsce na półce z butami zajmują u mnie kalosze 🙂 Przez niektórych (np. moją Babcię) nazywane gumiakami. Moje pierwsze huntery pokochałam od pierwszego „włożenia”, a że w uczuciach jestem stała to i TA miłość trwa do dziś. Mimo, że nie należą do najmniejszych i najlżejszych, podróżowały ze mną wszędzie tam, gdzie można było spodziewać się deszczu. Były ze mną w Wilnie, Rydze, Pradze czy Paryżu. Po 5 latach użytkowania mają się świetnie (to nie jest post sponsorowany). Mam tylko nadzieję, że będą one tak nieśmiertelne jak „salamandry” mojego Taty, przywiezione z Berlina w latach 80. ?

Jestem fanką skórzanych płaszczy i kurtek, do niedawna natomiast nie posiadałam kurtki zimowej, ku zdziwieniu mojego otoczenia. Moja ulubiona ramoneska była kurtką całoroczną, i nie wiązał się z tym żaden szpan, a już tym bardziej aspekt finansowy, ja po prostu nie marzłam( zimny chów ? ) i nie znosiłam tych klasycznych zimówek. Ale zmądrzałam i zapewne w kolejnych „stylizacjach” zimowa puchówka zagra pierwsze skrzypce 😉 Tymczasem jesienny look z płaszczem zamszowym w roli głównej.