Ostatnio złapałam się na tym, że coraz częściej sięgam po wygodne szorty i zwykły t-shirt. Sukienki- jako część garderoby lubię bardzo! Nawet kilka stylowych w szafie wisi, żeby nie było;) Ale właśnie! Głównie wiszą, a zakładam je sporadycznie, mimo że nie są to kiecki zobowiązujące.

Rezygnuję z ich wyboru świadomie, ale nie uważam, żebym w moich „zestawach” wyglądała nieatrakcyjnie. Zadbany włos, ładny but, muśnięte słońcem ciało, subtelny make-up i detale (fajna torebka, pasek)-na to stawiam tego lata. A kiedy już przyjdzie mi „zaszaleć” z jakąś mini czy maxi, mimo że zbiorę komplement (czego w moim „zwyklaku” nie uraczę), z reguły psioczę pod nosem, bo o komforcie nie ma mowy, niestety. Piszę tu o swoim przykładzie, gdzie większość czasu spędzam jednak z dziećmi. I teraz: nachylanie się nad wózkiem, „nurkowanie” po smoczek czy butelkę , w wyrzucaniu których mój syn upatruje zabawę…w wersji mini-nie ma bata! Majtki na wierzchu. Do dekoltu też śmiało przechodzień może zajrzeć. W takiej do ziemi, z kolei, też mało praktycznie. Łatwiej o potknięcie, zwłaszcza z dzieckiem na rękach. Więc moja „bezpieczna” stylówka jest, myślę, uzasadniona. No chyba, że trafi się randka z Mężem-to już wystarczający pretekst, żeby wyskoczyć z gaci na poczet jakiejś extra fruwajki;)

Nie chcę wypowiadać się za wszystkich facetów, ale z tego, co mi donoszą, nie przepadają Oni ani za szortami kończącymi się tuż pod żebrami, ani za tymi noszonymi nonszalancko (delikatnie rzecz ujmując). Okazuje się, że nie tylko mężczyźni tej mody na „luźny tyłek” nie rozumieją, ale i kobiety mają z tym krojem jakiś problem.

W ubiegłym tygodniu usłyszałam dwukrotnie, że wyglądam słabo. Zarzut padł głównie w kierunku spodni właśnie. „ Kasia, bluzkę masz fajną, ale te spodenki takie aseksualne”. I uwaga od drugiej: „ jesteś szczupła, a nosisz takie wielkie gacie”. Obie mnie rozbawiły:) Obie zresztą bardzo lubię. Nadal:) Nasze gusta modowe od zawsze mocno się różniły, więc zaskoczenia nie było, ani też niesmaku, czy , nie daj Boże, focha. Szanuję, że powiedziały mi prawdę, zapewne w dobrej wierze, bo znam obie i wiem, że nie miały złych intencji. Przyznałam im rację. Te gacie rzeczywiście nie są sexy. Ale czy muszą?? 

Zdaję sobie sprawę, jak prezentują się tego typu spodnie. I nie upieram się przy tym, że są ponętne i zgrabne, bo nie są. Nie taki mój cel jednak, żeby nęcić innych tatusiów w parku podkreślonym lub, co gorsza, odsłoniętym pośladkiem. Ponad wszystko cenię sobie wygodę i stawiam na komfort wobec siebie samej . Grunt, to czuć się dobrze w tym (i z tym), co nosimy, a o gustach ponoć się nie dyskutuje. Chociaż właśnie dyskutujemy najwięcej:P

A skoro już jesteśmy przy tych „brzydkich” gaciach, to zdradzę Wam, że sporo z tych, które noszę, nieco podtuningowałam;) Jeśli widzę fajne szorty , z dobrego jeansu, z potencjałem, nie zawsze rezygnuję z zakupu. Jak do tego dorzucimy atrakcyjną cenę, to czasem warto z nimi pokombinować, żeby były tymi, których w istocie szukamy. Czasem wystarczy coś obciąć (np. frędzle, których nie lubisz), czy podwinąć do odpowiedniej dla siebie długości, lub dorobić przetarcia w zwyklakach, żeby coś się zadziało. To samo sugeruję Wam z długimi jeansami, które macie w domu. Nie pozbywacie się ich, bo kosztowały niemało i rozstanie mogłoby być bolesne, mimo że nie do końca wpisują się w trendy czy Wasz aktualny gust. Ryzyko? Zerowe. Skoro i tak zalegają w szafie od sezonów. Warto coś przyciąć, podwinąć czy zanieść do krawcowej, jeśli same nie czujecie się na siłach. A kiedy uda Wam się nadać im drugie życie-satysfakcja gwarantowana;) Mnie czasem bardziej cieszą takie przerobione niż gotowce. Do tego macie pewność, że nie spotkacie nikogo w takich samych.

To co, dziewczyny? Namówiłam Was na DIY? Bo na aseksualne gacie nie zamierzam;) Mogłabym podpaść Waszym partnerom tudzież koleżankom:P Chociaż wszyscy dobrze wiemy, że bycie  s e x y  to coś więcej, niż tylko strój, ale to już odrębny temat;)

 

Podobało Ci się? Podziel się z innymi albo skomentuj poniżej

2 komentarze

  1. agnieszkadziekan Odpowiedz

    Sexapil to tylko i wyłącznie pewność siebie ! Można spotkać dziewczynę w dresie z Myszką Miki od której tak bije sexem, że ubrań nie zauważamy, a można spotkać dziewczynę wystrojoną w najkrótszą mini świata i szpile 20 cm – i nie zwróci naszej uwagi, bo nie ma tej pewności, tego ” czegoś” co powoduje, że staje sie w naszych oczach atrakcyjną.

    • Kasia Odpowiedz

      Prawda to;) Pewny krok, bystry wzrok i takie tam:) Chooociaż, te nieśmiałe, z rumieńcami…również mogą wyglądać seksownie w oczach innych, nawet o tym nie wiedząc:)

Napisz komentarz