Dzisiaj pod lupę biorę  k u l o t y – fason spodni dość kontrowersyjny, bo albo się je kocha, albo traktuje jako modową porażkę. Ja jestem w tej pierwszej grupie, choć nie od pierwszego wejrzenia i z tą miłością to też u mnie, póki co, przez małe „m”. Rurki już mi się trochę znudziły, więc szukam innych rozwiązań;)

Dla niewtajemniczonych…co to właściwie są za spodnie?

Culottes – to spodnie sięgające do połowy łydki, najczęściej z wysokim stanem, rozszerzane ku dołowi. Kiedyś określano je po prostu: „spódnico-spodnie”. Doskonale utkwił mi w pamięci szczególnie jeden model z szafy mojej Mamy, która (sorry Mamciu, ale muszę to przyznać) nieumiejętnie zestawiała je z ulubionymi białymi drewniakami. O zgrozo! To połączenie może nie byłoby tak fatalne, gdyby nie fakt, że jest raczej niską osobą, z umięśnioną łydką, a ten wielki drewniak jeszcze bardziej obciążał jej sylwetkę. Ale Mama swoje stylizacje dobierała jak czuła i była w tym zawsze tak autentyczna, że chyba wszyscy inni uwierzyli, że wygląda stylowo;) Ostatecznie jednak nadała im długość przed kolano i w tej wersji uwieczniona została na fotce z ’93 roku. Czy to wiele zmieniło? Oceńcie same;)

Męskiej części k u l o t y kojarzą się ze spodniami Samuraja, a według mnie, to po prostu (wbrew pozorom) bardzo uniwersalne spodnie, na wiele okazji i dla różnych typów sylwetek. Kwestia tylko umiejętnego zestawienia ich z całą resztą. Postaram się to uargumentować poniżej.

Zatem, z czym je nosić?

Ten rodzaj spodni jest na tyle uniwersalny, ze można w nich iść na spacer z psem, na uczelnię, randkę, ale i na oficjalne wyjście. Są ciekawym elementem garderoby, który może ożywić całą stylizację, sprawić, że nasz look nie będzie po prostu nudny. Są również świetną alternatywą dla spódnic. Lubią towarzystwo raczej obcisłych gór, tj. swetra, golfu, koszuli czy zwykłego, nie przeskalowanego, t-shirtu. Jeśli w wersji eleganckiej – to marynarka będzie za przyjaciółkę, a w luźniejszym, czy bardziej zadziornym wydaniu-sprawdzi się ramoneska, która jest przecież niemal w każdej szafie;) Obuwie? Też niemal wszystkie, ale…nie dla wszystkich. Kobiety wysokie, czyli te, które już nie muszą walczyć o optyczne wydłużenie nóg, śmiało mogą je łączyć z mokasynami, balerinami czy butami sportowymi, np. trampkami. Obcas? Wiadomo, jak ktoś lubi, wskazany. Ten fason spodni dedykowany jest również dla sylwetek obdarzonych trochę masywniejszym dołem, (uda). Jest też sprzymierzeńcem sportowych sylwetek („zrobi” biodra, podkreśli talię). 

Najtańsze możesz dorwać już za ok. 60zl, dostępne są w każdej sieciówce. Jeśli nie jesteś do końca przekonana do tego fasonu, ale chcesz podjąć „ryzyko zakupowe”, sugeruję, żebyś zdecydowała się na ich tańszą wersję. W razie gdyby jednak nie zaiskrzyło, strata nie będzie wielka. W przypadku, gdy staną się fasonem spodni, po które zaczniesz chętnie sięgać, nie będzie Ci żal zainwestować większą kwotę w kolejne. 

Niekorzystnie natomiast mogą prezentować się, jeśli nogi wokół kostki są dość szerokie/masywne. Ten krój spodni może to jeszcze spotęgować i efekt nie będzie zadowalający. Pamiętajmy również, że to, co fajnie prezentuje się na modelce czy koleżance, nie zawsze sprawdzi się u nas. Ale na szczęście, aktualnie rynek modowy serwuje nam taki wachlarz fasonów, że my, kobiety, intuicyjnie wiemy po które sięgnąć, żeby wyglądać najkorzystniej. A jeśli potrzebujecie fachowej pomocy w kwestii ubioru, zakupów, czy wyeliminowania z szafy tego, co tylko szkodzi Waszej sylwetce i blokuje miejsce tym faktycznie do niej pasującym, zapraszam do kontaktu. Miejsce zamieszkania nie musi być przeszkodą, więc jeśli nie Wy do Krakowa, to Kraków do Was przyjedzie, lub, w przypadku sporej odległości, może to być usługa on line. A wracając do kulotów…

Na przykładzie mojej sylwetki

Moja sylwetka to Y-czyli szersze ramiona względem bioder. Nogi raczej zgrabne, ale nie do nieba, więc wybór obcasów w tym wypadku to konieczność. W dzisiejszej stylizacji postawiłam właśnie na szpilkę, kuloty w roli głównej, które optycznie „robią” mi biodra, tym samym wyrównując proporcje z górą (szerokimi ramionami). Celowo wybrałam takie w kratę (a nie np. czarne, klasyczne), bo nie obawiam się pogrubienia w tej części sylwetki. Górę zamierzenie wybrałam gładką, żeby dać pole do popisu spodniom. Bluzka blisko ciała jest w tej stylizacji trafnym wyborem, ponieważ założenie czegoś luźniejszego w przypadku mojej sylwetki i wzrostu, mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Bez obcasów wyglądają na mnie jak spodnie typu palazzo (czyli sięgają mi do kostek;), no ale tak to jest przy tym metr 60 kilka;)

Ciekawa jestem Waszego zdania na ich temat. Kuloty-antidotum na sylwetkowe „kłopoty”? Czy raczej modowe koszmarki, których za nic w świecie nie założycie? 

Bluzka Only / Spodnie H&M / Buty Venezia / Torebka Mohito

Podobało Ci się? Podziel się z innymi albo skomentuj poniżej

Napisz komentarz